Kiedy pojawia się temat psychoterapii, często słyszę różne pytania lub przypuszczenia na jej temat. Większość z nich wskazuje na to, że powszechnie niewiele wiadomo o tym, na czym polega psychoterapia i jaki jest jej cel. Stąd pomysł założenia bloga, na którym będę wyjaśniać te kwestie. Kieruję go do tych, którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej o pracy psychoterapeuty.

Być może informacje te przydadzą się także temu, kto sam rozważa skorzystanie z pomocy psychologicznej.

Zachęcam do zadawania pytań.
impuls@psycholog-katowice.com

Celem bloga nie jest edukacja w zakresie konkretnych technik terapeutycznych, ani udzielanie porad.

Zdarza się, że osoby przychodzące na terapię, mają dobre chęci, ale czują się zablokowane, nie wiedzą o czym mówić.
Często słyszę od klientów wątpliwości takie jak:
-Nie wiem czy to jest dobra odpowiedź
-Nie wiem czy to w ogóle jest ważne…
-Pani pewnie wyda się to głupie…

Tymczasem terapia to nie jest lekcja, na którą trzeba być odpowiednio przygotowanym.
Tu chodzi o to, aby poznać i odkryć siebie na nowo.
Dlatego nie ma tu gotowych schematów, a w wypowiedziach klienta najważniejsza jest szczerość.
Może będzie to pewne uproszczenie, ale tu właśnie cenne jest mówienie tego „co ślina na język przyniesie”
To właśnie z takich wypowiedzi, które nie są kontrolowane przez umysł, terapeuta może wyciągnąć najwięcej.
Na ich podstawie można poznać podświadomość – dojść do tych emocji i przekonań, które powodują problemy.
Dlatego jak najbardziej na miejscu będą tu zdania takie jak:
-Od jakiegoś czasu chcę o tym powiedzieć, ale krępuję się i nie wiem jak zacząć
-Czasem mam takie bezsensowne myśli
-Chciałbym wiedzieć, co pani sądzi na temat….
-Chciałbym to poprawić, ale nie wiem jak.
-Nie chcę już o tym rozmawiać, denerwuje mnie ten temat
-Denerwują mnie pani pytania
-Pani to pewnie myśli, że…

Zadanie klienta to po prostu dzielić się swoimi myślami i emocjami, takimi jakie są w tym momencie.
Zadanie terapeuty to pomóc klientowi się w tym odnaleźć na nowo.
Im bardziej szczery i autentyczny jest klient, tym więcej dostarcza wskazówek, do pracy z nim.

Więc jeśli nie czujesz się przygotowany na wizytę u psychoterapeuty…
Po prostu otwarcie powiedz mu o tym na wizycie.:-)
On już powinien wiedzieć, co z tym zrobić.

Wracanie do przeszłości może kojarzyć się z czymś niepotrzebnym, bolesnym i frustrującym, bo po co zajmować się czymś, czego nie możemy już zmienić. Ludzie często też obawiają się, że otworzą puszkę Pandory, której nie będą mogli już zamknąć. To, że musieliby opowiedzieć o tym, czego nie chcą pamiętać, czego się wstydzą albo żałują, zniechęca wiele osób do pójścia na terapię.

Do czego w takim razie potrzebna jest analiza przeszłości?
To prawda, że nie możemy jej zmienić. Możemy za to zmienić to czy będzie ona na nas wpływać czy nie.
Weźmy prosty przykład.
Ktoś w dzieciństwie był surowo traktowany, rodzice ciągle byli z niego niezadowoleni, krzyczeli i karali go za najmniejszy błąd. Taka osoba dorasta, idzie do pracy, w której jest wymagający szef. Inni pracownicy nieraz się tym stresują, ale radzą sobie z tymi wymaganiami, a nasz bohater… będzie sparaliżowany przez stres i wykończony nerwowo, bo każde zdarzenie z szefem będzie przeżywać jak dramat.
Czy te nerwy biorą się z tego, że szef jest wymagający…?
Nie. Ten silny stres powstaje dlatego, że w pewnej części ta dorosła osoba przy szefie dalej czuje się jak przestraszone dziecko i automatycznie przywołuje lęk związany z rodzicami.
Jeżeli ktoś przeżywa coś co w tamtej chwili jest za trudne, to pewna część psychiki „zawiesza się” na tej historii. Życie płynie dalej, dzieją się nowe rzeczy, ale tamta część świadomości jest jakby przyklejona do tamtego czasu i nie może się rozwijać ani zmieniać. Aby ją uwolnić, trzeba najpierw dojść do tego, co ją krępuje i co trzeba od niej „odkleić”.
Gdy świadomość i podświadomość zostanie uwolniona od tego, co ją krępuje i na czym się zawiesiła, wtedy może się uczyć nowych rozwiązań.
To tak jak z leczeniem medycznym – najpierw trzeba dokładnie wiedzieć, gdzie tkwi problem, żeby przepisać właściwą kurację.

W swojej pracy stosuję techniki, dzięki którym można rozprawić się z przykrymi wspomnieniami szybciej i łatwiej niż z pomocą samej rozmowy.
Istnieje też możliwość pracy dla tych, którzy nie są w stanie wypowiedzieć pewnych rzeczy na głos, opowiadanie o szczegółach wspomnienia nie jest niezbędne do uwolnienia się od niego.
Nie chcę przez to powiedzieć, że mogę pracować z kimś, kto niczego mi o sobie nie powie, ale jeżeli nie jest gotowy, żeby o czymś mówić, również może uwalniać się od emocji związanych z tym wydarzeniem.

To zależy od podejścia. Jeżeli terapeuta jest bardziej analityczny, to zazwyczaj on decyduje, jeśli ma podejście tzw. humanistyczne, często pozostawia decyzję klientowi. (Warto tu podkreślić, że podejście analityczne nie jest mniej ludzkie:-), po prostu ma inne spojrzenie na proces terapii).
Ogólnie można rozpoznać to po dwu rzeczach
Po pierwsze – kończą się tematy do pracy, jest wrażenie podomykania różnych spraw
Po drugie – jeżeli pojawiają się jakieś wątpliwości, pytania, klient sam już sobie może na nie odpowiedzieć.
Zazwyczaj na początku terapii klient wyznacza sobie jakiś cel – co chce zmienić, czego chce się nauczyć. Warto sięgnąć do tych celów i sprawdzić na ile zostały zrealizowane, czy może pojawiły się następne.
W przypadku takich wątpliwości, zawsze warto po prostu porozmawiać ze swoim terapeutą i spytać czy widzi jeszcze jakieś sprawy do przepracowania.

Często spotykam się z myśleniem w rodzaju:
-Moje życie byłoby łatwiejsze, gdybym zaczął robić to, przestał robić tamto, wziął się za coś na poważnie itd. Psycholog pewnie powie mi to samo. Poradzi mi, żebym w końcu zmienił to, co już dawno wiem, że powinienem zmienić…
Oprócz tego można obawiać się jeszcze, że terapeuta cały problem określi jako lenistwo albo słabość woli.
Tymczasem psychoterapeuta w ogóle nie jest od udzielania rad. Jego zadaniem nie jest powiedzenie klientowi, co powinien zrobić, bo przecież gdyby mógł to zrobić, nie przyszedłby z takim problemem.
Na psychoterapii zajmujemy się tym, co powstrzymuje cię przed zrobieniem rzeczy, które byłyby dla ciebie dobre. Co blokuje cię przed zmianą sytuacji, która ci szkodzi.
Oczywiście do pewnych zmian trzeba dojrzeć, niektórzy mogą na to potrzebować nieco więcej czasu.
Jednak jeżeli ktoś wie, że powinien coś zmienić, a odkłada to ciągle na później, może brakuje mu czegoś więcej niż mobilizacji…
Często okazuje się, że przed zabraniem się za coś ludzi powstrzymują różne podświadome skojarzenia, wspomnienia, obawy, przekazy z poprzednich pokoleń itd. Tym właśnie zajmuje się terapeuta. Kiedy klient pozna i zrozumie swoją blokadę, może się od niej uwolnić i pozbawiony tych obciążeń, zdecydować, co zrobi dalej.

Osoby, które wybierają się do terapeuty po raz pierwszy, często mają wrażenie, że rozwiązanie problemu jest na wyciągnięcie ręki, trzeba je tylko znaleźć. Cel może wydawać się prosty – „muszę tylko przestać się przejmować, przełamać się, zmobilizować” itp.
Pojawiają się też oczekiwania czegoś w rodzaju szybkiego katharsis – wyrzucenia wszystkich negatywnych emocji i rozpoczęcie nowego rozdziału w życiu.
Pacjenci czasami chcieliby, aby terapeuta z pomocą jakiejś techniki „poukładał im w głowie na nowo”, przełączył ich na inny tryb działania.
Owszem, obecnie dostępnych jest wiele technik terapeutycznych, które ułatwiają radzenie sobie z emocjami i myślami. Warto jednak zaznaczyć, że terapia nigdy nie jest zabiegiem na psychice. Psychoterapia przypomina raczej uczenie się czegoś na nowo, a uczenie to proces.
Jeżeli wybieramy się na kurs, to zawsze jest on rozłożony w czasie. Na pierwszych zajęciach dowiadujemy się czegoś nowego, później ćwiczymy to, na następnych zajęciach dostajemy wskazówki, znów ćwiczymy, sprawdzamy dlaczego coś nie wychodzi, otrzymujemy następne podpowiedzi itd.
Gdybyśmy idąc np. na kurs pływania dostali od razu wszystkie rady dla początkujących, średnich i zaawansowanych i tak moglibyśmy skorzystać tylko z kilku podstawowych. Dopiero po wypróbowaniu ich w praktyce, będziemy wiedzieć, co dalej ćwiczyć i czemu ma to służyć. Nie da się ulepszać techniki pływania, bez wiary, że woda nas utrzyma. Nie można ćwiczyć płynności ruchów, jeżeli nie panujemy nad oddechem. Wszystkiego trzeba nauczyć się po kolei, żeby później to połączyć i po prostu płynąć.
Ludzie którzy pływają od lat, nie zastanawiają się w wodzie, co mają robić, po prostu płyną. Pewnie już nie pamiętają nad iloma rzeczami kiedyś musieli zapanować, aby się tego nauczyć. .
W terapii również rozwój jest stopniowy. Jeżeli ktoś np. chce bardziej wierzyć w siebie i być bardziej otwarty, to najpierw trzeba się przyjrzeć temu, w jaki sposób klient sobie w tym przeszkadza. Często okazuje się, że ten brak pewności składa się z różnych mniejszych problemów, nawyków w myśleniu, przykrych wspomnień. To wszystko trzeba uporządkować zanim zacznie się myśleć inaczej.
Gdyby to było prostsze, wystarczyłoby zalecić klientowi, żeby sobie codziennie powtarzał: Wierzę w siebie i czuję się pewnie. Tymczasem powszechnie wiadomo, że wmawianie sobie czegoś i zmuszanie się, działa na krótko.
Często dopiero gdy zaczyna się pracę nad problemem, można się dowiedzieć jaki on naprawdę jest i na czym polega. Nieraz okazuje się, że problem na początku określony w jednym zdaniu, u swoich korzeni ma kilka długich historii.
Jak już wspominałam, istnieją techniki, które jeśli są odpowiednio użyte mogą taki proces znacząco przyspieszyć, ale każda głęboka zmiana potrzebuje czasu, tak samo jak gruntowny remont.

Często uważa się, że ktoś, kto skończył studia psychologiczne, poznał przyczyny wszelkich problemów emocjonalnych i sposoby na ich rozwiązanie.
Tymczasem studia dają raczej ogólne rozeznanie w różnych dziedzinach psychologii. Dziedzin tych jest tak wiele, że niemożliwe byłoby zgłębienie ich wszystkich podczas nauki na uniwersytecie.
Inaczej pracuje się z problemami dorosłych, dzieci, konfliktami wśród pracowników, niepełnosprawnymi czy np. ze sportowcami… W inny sposób prowadzi się warsztaty z umiejętności społecznych, inaczej terapię grupową… Długo jeszcze można by wymieniać różne role, w jakich możemy spotkać psychologów. Dlatego np. psycholog na codzień zajmujący się prowadzeniem szkoleń, może mieć bardzo ogólne pojęcie o psychoterapii, a psychoterapeuta nie mieć doświadczenia w prowadzeniu warsztatów itd.

Zazwyczaj pod koniec studiów, przyszli psycholodzy określają obszar swoich zainteresowań. Wtedy stopniowo zdobywają w tych dziedzinach doświadczenie podczas praktyk.
Aby odpowiednio wykwalifikować się w swojej specjalizacji, najczęściej potrzebują dodatkowych kursów i szkoleń.
Psychoterapia to cała odrębna dziedzina, w której ukształtowały się różne podejścia do pracy z klientem. O kierunkach w psychoterapii można poczytać w dziale – Jak pracuję.
Psycholog, który postanowi rozwijać się jako terapeuta, pod koniec studiów lub już po nich kształci się w podejściu, które go interesuje. Kompletne szkolenia trwają kilka lat.
Nie zostało jeszcze ściśle zdefiniowane, od kiedy można mówić o sobie jako psychoterapeucie. Zazwyczaj za terapeutę uważana jest osoba będąca co najmniej na drugim roku specjalistycznego szkolenia.

Role te nieraz są ze sobą mylone. Prawdopodobnie bierze się to z różnych kontekstów, w jakich pojawiają się
terapeuci.

Zdarza się, że lekarze prowadzą terapię, a psycholodzy udzielają porad w przychodniach. Psycholodzy i psychiatrzy szkolą się w psychoterapii… Na czym w takim razie polega różnica?

Psychiatria to specjalizacja medyczna przeznaczona wyłącznie dla lekarzy. Leczenie psychiatryczne opiera się na podawaniu leków, które chemicznie wpływają na stan psychiczny.

Psychologia to dziedzina , zazwyczaj studiowana na uniwersytetach. Zajmuje się przeżyciami i zachowaniem człowieka, oraz tym, co ma na nie wpływ.

Wielu psychiatrów szkoli się w psychoterapii. Tacy lekarze oprócz przepisywania leków, mogą udzielać pomocy psychologicznej. Są również psychiatrzy, którzy skupiają się głównie na leczeniu farmakologicznym.

Podsumowując – Możemy spotkać psychiatrów zajmujących się psychoterapią, ale nie ma psychologów, którzy przepisują leki.

Każdy ma za sobą trudne sytuacje i problemy, z którymi poradził sobie sam lub z pomocą bliskich osób. Przejściowe kryzysy i negatywne emocje to naturalna część życia.
Kiedy w takim razie warto skonsultować się ze specjalistą?

-Jeżeli problem wciąż powraca
-Gdy wsparcie i dobre rady od bliskich nie przynoszą już ulgi
-Jeśli negatywne emocje wciąż się utrzymują , a czas nie leczy ran
-Jeżeli problem jest kliniczny (depresja, nerwica, anoreksja, bulimia etc.)
-Jeśli ktoś przez dłuższy czas czuje się na tyle zagubiony, że nie potrafi sam podjąć żadnej decyzji ani niczego zrobić
-Gdy ktoś czuje, że traci kontrolę nad tym, co robi i co się z nim dzieje.

Z dobrymi radami często bywa tak, że dużo łatwiej je dać niż z nich skorzystać.
Osoby szukające pomocy psychologicznej często słyszały już wiele o tym, co powinny zrobić, czym się nie powinny przejmować, gdzie powinny się udać itd.

Możliwe, że gdyby z tych wskazówek potrafiły wybrać i zastosować to, co dla nich najlepsze, psychoterapia nie byłaby już potrzebna.
Najwyraźniej coś przeszkadza im zmienić sposób myślenia i postępowania. Nie pozwala wprowadzić pozytywnych zmian. Tymi właśnie przeszkodami zajmuje się psychoterapeuta.

W przypadku niektórych technik zdarzają się konkretne zadania lub zalecenia, ale psycholog nigdy nie rozwiązuje dylematów za klienta. Może pomóc w rozważeniu
różnych możliwości, ale to klient podejmuje decyzję. Poza tym terapia powinna wzmacniać w samodzielnym myśleniu i wyborze, a nie uzależniać od rad terapeuty.

W psychoterapii w przeciwieństwie do medycyny nie ma standardowych procedur.
Każdy problem zgłaszany przez klienta wiąże się z jego osobistą sytuacją i historią. Dlatego nie można ustalić uniwersalnego programu leczenia depresji,
etapów wychodzenia z nerwicy czy 10 kroków dla nie mogących schudnąć.
Trudno także na początku określić, jak długo będzie trwała terapia. Można to w przybliżeniu zakładać na podstawie rodzaju i ilości problemów.
Jednak często w trakcie pracy nad jednym tematem, ukazują się następne. Zdarza się też, że poprawa następuje szybciej, niż można by się tego spodziewać.

Czas ten zależy także częściowo od podejścia w jakim pracuje psychoterapeuta.
Dlatego na tak ogólne pytanie można odpowiedzieć jedynie, że terapia może trwać od kilku tygodni do kilku lat.